poniedziałek, 29 października 2018

The Thing With Five Eyes - "Noirabesque" (15.01.2018)


W dzisiejszych czasach trudno o oryginalność. Tysiące podobnie brzmiących zespołów dzień po dniu walczą o względy słuchaczy proponując kolejne kopie znanych od lat patentów i czerpiąc inspiracje od powszechnie lubianych artystów. Powstają nowe gatunki muzyczne, łączące nawet potencjalnie skrajne brzmienia, które niejednokrotnie są tworzone na siłę, tak naprawdę nie wnosząc świeżości. Zdarzają się jednak wyjątki potwierdzające regułę. Jednym z nich jest darkjazz - hybryda charakterystycznego dla metalu mroku i ocierających się o jazz improwizacji, której prekursorem jest jeden z największych wizjonerów belgijskiej muzyki eksperymentalnej, Jason Köhnen. 


Założony w 2014 roku The Thing With Five Eyes to nowy projekt multiinstrumentalisty, będący kontynuacją drogi artystycznej, którą obrał w The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble oraz w The Mount Fuji Doomjazz Corporation. Debiutanckie wydawnictwo zespołu, "Noirabesque" to kolejny krok naprzód w kierunku jeszcze śmielszych eksperymentów, poszerzania muzycznych horyzontów i przekraczania kolejnych gatunkowych granic. 

Ten album ma w sobie tyle magii, że żadne ze słów nie jest w stanie w pełni opisać jego zawartości. To płyta, której trzeba posłuchać w skupieniu, by móc docenić każdy dźwięk na niej zawarty i warstwa po warstwie odkrywać mnogość znaczeń, doznań i odczuć, które towarzyszą kolejnym odsłuchom. Mrok i energia charakterystyczne dla doom metalu kontrastują tu z jazzowymi improwizacjami, post rockowymi ścianami dźwięku, filmowymi pejzażami i szczyptą orientalizmu. 

Niezwykły klimat, pełen tajemniczości, melancholii i ciemności osiągnięty został dzięki połączeniu elektronicznych eksperymentów z brzmieniem fletu, trąbki, skrzypiec, wiolonczeli, kontrabasu, bębnów oraz perskiej lutni, zwanej także oud. Wyjątkowości mistycznym dźwiękom dodaje także śpiew Leili Bounous, wokalistki o korzeniach algiersko-francuskich, o porównywalnej ekspresji i barwie głosu do Lisy Gerrard, dzięki czemu wydawnictwo ma szansę trafić w gusta fanów Dead Can Dance. 

Duchowość i oniryzm na albumie podkreślają wszechobecne szmery, szumy i szepty oraz ujmujące dźwięki perskiej lutni. Wtórują im delikatne uderzenia perkusyjne, ulotne wokalizy i instrumenty dęte będące doskonałą przeciwwagą dla bardziej eksperymentalnych i kipiących energią momentów, w których nie brakuje partii pulsującego basu, hipnotyzujących zapętleń, perkusyjnych ścian dźwięku i gitarowych sprzężeń.

"Noirabesque to koncepcyjna opowieść o życiu, w której prehistoria spotyka się z przyszłością, zataczając koło. To muzyczna interpretacja historii ziemi i opis cykli zachodzących w naturze oraz próba oswojenia nadprzyrodzonych sił nimi kierujących, a także pochwała twórczej wolności. Każdy odsłuch albumu to podróż w nieznane i odkrywanie kolejnych tajemnic, skrytych w wielowarstwowych dźwiękowych pejzażach. Jarosław Kowal recenzując go na łamach soundrive.pl porównał tę wędrówkę do lektury pasjonującej książki, będącej wypadkową pomiędzy literaturą przygodową i fantastyczno-naukową Juliusza Verne'a oraz rozbudzających zmysły opowieści o duchach Edgara Allana Poe. Trudno się z tą interpretacją nie zgodzić. 

O tym, jak ta niezwykła muzyka zabrzmi na żywo będzie można przekonać się już niebawem - Jason Köhnen pojawi się wraz z przyjaciółmi 14 listopada w gdańskim Klubie Żak w ramach festiwalu Jazz Jantar. Będzie to trzeci w historii i pierwszy w Polsce koncert zespołu. Z pewnością będzie to mistyczne doznanie.

10/10 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz