piątek, 7 września 2018

Lisa Gerrard & David Kuckhermann - Hiraeth (6.08.2018)

O Dead Can Dance słyszał chyba każdy miłośnik nieoczywistych dźwieków. Założony w 1981 roku przez Brytyjczyka Brendana Perry, który zaprosił do współpracy Australijkę Lisę Gerrard duet stworzył podwaliny szeroko pojętej “muzyki świata”, budując pomost pomiędzy muzyką klasyczną, operowym przepychem, dream popową ulotnością i rockową dynamiką.


Każda wzmianka nazwiska choćby jednego z twórców legendarnego zespołu w mediach elektryzuje branżę muzyczną. Dwa dni temu ogłoszono, że 2 listopada ukaże się długo oczekiwany następca “Anastasis”, a w maju i czerwcu przyszłego roku zespół wyruszy w trasę koncertową.

Podczas sześcioletniej studyjnej przerwy artyści nie próżnowali i w ramach solowych projektów oraz współpracy z nietuzinkowymi muzykami wydawali albumy. Brendan Perry w ubiegłym roku zachwycił słuchaczy wokalną interpretacją poematu “No Land”, zaś Lisa Gerrard nie dała o sobie zapomnieć, między innymi współpracując na stałe z wybitnym kompozytorem muzyki filmowej Hansem Zimmerem. Niespodziewanie z początkiem sierpnia ukazało się dzieło niezwykłe, będące efektem artystycznego spotkania Gerrard z Davidem Kuckhermannem, wirtuozem instrumentów perkusyjnych.



Hiraeth w języku walijskim oznacza “tęsknotę za miejscem, w którym żyje twoja dusza”. Tytuł wydawnictwa w pełni oddaje jego zawartość. Na wspólnym albumie Auatralijki i Niemca znalazło się dwanaście przepełnionych nostalgią i tęsknotą za minionymi czasami eterycznych kompozycji, których nie da się jednoznacznie zaklasyfikować do jakiegokolwiek gatunku. Są one eklektycznym zbiorem dźwięków i nieoczywistych rytmów z całego świata, będącym  instrumentalno-wokalnym odbiciem duszy muzyków.

Lisa Gerrard tak w wolnym tłumaczeniu mówi o płycie: “Długo nosiłam w sercu pragnienie, by zjednoczyć bratnie dusze w miejscu, gdzie możliwe jest tworzenie dźwięków ponad wszelkimi podziałami i ograniczeniami. (…) Serdecznie zapraszam do udziału w tym dziele miłości. To wszystko dla was.”  

Album Gerrard i Kuckhermanna to zapierające dech w piersiach, porażające pięknem wokalno-instrumentalne misterium. Szmery, szepty, szumy, orkiestracje i wyjątkowe brzmienie instrumentów perkusyjnych tworzą spójną całość. Warto zwrócić uwagę, że główną rolę pełni tutaj nie typowa perkusja, a hang, tj. instrument blaszany zbudowany z dwóch połączonych segmentów, które przypominają statek kosmiczny. Został wynaleziony w 2000 roku w Szwajcarii. Pomiędzy rytmicznymi brzmieniami i ambientowo-smyczkowymi pejzażami rozbrzmiewa oczywiście też jedyny w swoim rodzaju wokal Lisy.

Delikatne dźwięki koją i intrygują tajemniczością. To swego rodzaju oczyszczenie, relaksujące, a jednocześnie skłaniające do refleksji, spojrzenia w głąb własnej duszy, pozwalające oderwać się od codzienności i wszelkich schematów. Niezwykły klimat podkreśla także okładka albumu przedstawiająca dłoń osoby uchwycić pył, stanowiąca metaforę próby zatrzymania tego, co ulotne i pozyskania tego, co nieosiągalne.

Wstępem do albumu jest „The Beginning”, w którym subtelny śpiew Lisy i delikatne dźwięki hangu zapraszają słuchaczy w muzyczną podróż. Tanecznie robi się w bardzo rytmicznym „Rite Of Passage”, który po kilku minutach wycisza się, ustępując miejsca refleksji w postaci hipnotyzującej „Yukis Lullaby”. Ze snu wybudza odbiorcę dynamiczny, oparty jedynie na brzmieniu perkusji „Urban Jungle”. Prym wiedzie tu niezawodny Kuckhermann. Przeciwwagą dla tej kompozycji jest zbudowana jedynie na wokalizie Lisy „Armira”. Wspomniane dzieło poprzedzają nostalgiczny „Rattlesnake”, jazzująca „Orenda” oraz mroczna miniatura „Time Passes”.

Dziewiąty na albumie utwór tytułowy jest bardzo bliski brzmieniu Dead Can Dance. Smyczkowe improwizacje to natomiast podstawa monumentalnego „Monolith”. Po niespełna sześciu minutach ustępują one miejsca tajemniczemu „Forgotten Language”, w którym wokal Gerrard czaruje na tle przepięknych partii fortepianu. Zwieńczeniem tej muzycznej wędrówki jest najdłuższy na płycie, prawie jedenastominutowy „Watchtower”, gdzie delikatne brzmienie klawiszy i skrzypiec kontrastuje z mrocznym wokalem.

Pisałam o “No Land”, że to najbardziej oryginalne dzieło 2017 roku. W 2018 roku już teraz mogę przyznać ten tytuł płycie “Hiraeth”. To album wymagający skupienia, a jednocześnie lekki i bardzo przystępny. Jego odsłuch z pewnością będzie przyjemnością dla każdego muzycznego odkrywcy.

8/10

Posłuchaj fragmentu: Lisa Gerrard & David Kuckhermann - Rite Of Passage

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz