poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Julia Marcell - Olsztyn, Amfiteatr im. Czesława Niemena, 1.08.2020 [GALERIA ZDJĘĆ]

Jeszcze kilka miesięcy temu, tkwiąc w domowym zaciszu o wyjazdowych koncertach można było pomarzyć, ewentualnie powspominać te minione. Tymczasem, gdy większość z nas myślała, że ten rok będzie stracony, lato 2020 od kilku tygodni przynosi miłe niespodzianki. Jedną z nich był sobotni, fenomenalny występ Julii Marcell z zespołem w malowniczym, położonym w pobliżu olsztyńskiej starówki amfiteatrze im. Czesława Niemena.  

 

Koncert w Olsztynie był jednym z pierwszych występów Julii po pandemicznej przerwie. Wirusowe szaleństwo przerwało jej trasę promującą wydany w styczniu doskonały piąty album "Skull Echo", a jednym z jej ostatnich przystanków był koncert w Starym Maneżu w Gdańsku pod koniec lutego. Była to zatem wyjątkowa okazja, by spotkać się z artystką i dać jej znać osobiście, jak wielka była tęsknota za koncertami i jak ciężkie jest życie bez wydarzeń kulturalnych. 

Jak na wakacyjną sobotę i plany wypoczynkowe nad wodą czy w górach zainteresowanie występem było całkiem spore. Kilkadziesiąt minut przed występem zaciekawieni przechodnie pytali przedstawicieli olsztyńskiego MOKu sprzedających wejściówki, jakiej muzyki można spodziewać się sobotniego wieczoru. Słysząc o nostalgicznych piosenkach i delikatnych, refleksyjnych dźwiękach chyba nie byli do końca przygotowani na to, co usłyszą i zobaczą...

Występ Julii był pełnym dynamiki i emocji dźwiękowo-wizualnym spektaklem na najwyższym światowym poziomie. Kaskadowa scena, szalejące światła, różnorodność stylistyczna i precyzja wykonawcza - wszystkie elementy świetnie do siebie pasowały, budując niepowtarzalny klimat, któremu nie sposób było się nie poddać. Setlista nie różniła się znacząco od tej, którą mieli okazję usłyszeć fani podczas trasy zimowej - zmieniła się nieco kolejność utworów, ale energia i atmosfera pozostały takie same.  Julia śpiewała jak zawsze - z pasją i zaangażowaniem, czując każdy dźwięk, interpretując każdy utwór od nowa i przekazując szczere emocje wyzwalające się w trakcie wykonywania poszczególnych fragmentów. Towarzyszący jej muzycy zagrali fantastycznie, dopełniając artystyczny przekaz. Cała czwórka świetnie rozumiała się na scenie, wymieniając się energią i zgodnie przyznając, że wspólne granie sprawia wszystkim dużo radości.

Zabrakło tylko jednego - bezpośredniego kontaktu z publicznością. Ze względu na pandemiczne obostrzenia widzowie zostali oddzieleni od artystów taśmą i zobowiązani do pozostania na miejscach. Julia odczuła to najbardziej podczas wykonywania "CTRL", podczas którego niesiona energią wskoczyła na wzmacniacz, by być bliżej fanów. O przejściu za barierkę jak w trakcie koncertu w Starym Maneżu niestety nie było mowy. Były za to owacje, głośne oklaski i szczere wyrazy uznania.

Obyło się bez problemów organizacyjnych. Koncert rozpoczął się punktualnie, publiczność po rutynowym pomiarze temperatury i dezynfekcji rąk, wyposażona w maseczki grzecznie zajęła wyznaczone miejsca w przepisowych, bezpiecznych odległościach od siebie, pozostając tam do końca koncertu.  Dźwięk pozostawał bez zarzutu, co pozwoliło na pełnię doznań emocjonalnych w trakcie występu. Był to fantastyczny wieczór, który pozostanie na długo w pamięci tych, którzy nie bali się przyjść do amfiteatru mimo epidemicznych niepokojów.

Zapraszam do obejrzenia galerii.
































































































Przy okazji warto też zwrócić uwagę, że ukazała się już angielskojęzyczna wersja "Skull Echo", można jej posłuchać tutaj: Julia Marcell - Skull Echo (eng)