czwartek, 28 maja 2020

Olhava - Ladoga (20.03.2020)

Olhava - Ladoga

Przestrzeń, piękne krajobrazy, potęga natury i świetna, pełna emocji muzyka - czego chcieć więcej? Jeśli takie połączenie jest Ci bliskie, jest spora szansa, że spodoba Ci się twórczość projektu Olhava. Na swojej drugiej płycie muzycy kłaniają się swoim rodzinnym stronom - w bardzo poetycki sposób postanowili opisać piękno wybrzeża Ładogi, największego rosyjskiego jeziora położonego w pobliżu Sankt Petersburga.



Sprawdź to wydawnictwo, jeśli cenisz w muzyce przede wszystkim atmosferę, jeśli gustujesz w powoli rozwijających się kompozycjach na pograniczu post rocka, black metalu i ambientu i do czołówki lubianych przez Ciebie zespołów należą Deafheaven, Alcest, Grift czy Cult Of Luna. Na "Ladodze" znajdziesz piękne melodie, ale jeśli szukasz przebojowości, chwytliwości i energii, która porwie Cię do rytmicznego podrygiwania, lepiej wybierz inną płytę, a tę zostaw na inną okazję, np. gdy nadejdzie ochota na refleksję czy medytację. Choć zarejestrowano ją w Sankt Petersburgu jest to bardzo skandynawska płyta. Może trochę za długa (trwa ponad siedemdziesiąt minut), lecz odwdzięczająca się za poświęcony czas ciekawymi doznaniami. Zdecydowanie nie na jeden odsłuch, lecz co najmniej kilka. Takich spokojnych, nieprzerywanych codziennymi aktywnościami, w pełnym skupieniu.

Jak piszą twórcy na profilu bandcamp "Ladoga" to opowieść o cyklu natury i umiejscowieniu w nim losów człowieka, żyjącego i przemijającego, podobnie jak pory roku i okresy życia roślinności, zwierząt. O cykliczności zjawisk atmosferycznych, życiu i śmierci, prawach przyrody. Jest jak poetycka podróż znikąd-donikąd, bo mimo że wiele się zmieniło na przestrzeni lat jeśli chodzi o formę funkcjonowania, myślenia i rozwój cywilizacji, to ostateczny cel pozostał niezmienny. Dociera do sedna i sensu życia, wskazując na podobieństwo losów ludzi żyjących kilka wieków temu oraz współczesnych mieszkańców naszej planety, na tle fundamentów kulturalnych i socjologicznych.  

Brzmi to wszystko dziwnie i niejasno? Nic bardziej mylnego - po prostu nieważne jak będzie wyglądało nasze życie, i tak wszyscy jesteśmy zależni od natury. Wszyscy niezależnie od różnych uwarunkowań rodzimy się, żyjemy i umieramy.

To muzyka dla wrażliwych odbiorców, wielowarstwowa i pełna niejednoznaczności. Balansuje na pograniczu światła i ciemności i jest pochwałą dla majestatyczności środowiska naturalnego. Bogata jest w pogłosy, szmery i odgłosy przyrody. Wnikliwy słuchacz odnajdzie wśród nich grzmoty, ulewny deszcz, śpiew ptaków czy szum płynącej wody. Ta lekkość jest jednak tylko pozorna. Nie brakuje tu charakterystycznej surowości i potężnego black metalowego wykopu, krzykliwego skrzeku i ścian dźwięku. 

Kontrasty są domeną tego wydawnictwa, nadając mu tempo i wyrazistość. Bazę albumu stanowi pięcioczęściowa post-rockowo-ambientowa kompozycja "Ageless River", która przeplatana jest w większości kilkunastominutowymi post-black metalowymi rozdziałami - powoli rozwijającym się "Smoldering Woodland", dreszczowcem "Trembling Night", bardzo przestrzennym "The Heart Is A Lonely Hunter" i emocjonalnym nagraniem tytułowym. 

To piękna i wzruszająca płyta, której warto dać szansę. Z dwóch powodów - by po prostu posłuchać dobrej muzyki, a może i przy okazji odnaleźć sens istnienia.

78% 

Posłuchaj płyty: Olhava - Ladoga