poniedziałek, 22 października 2018

Dawid Podsiadło - Małomiasteczkowy (19.10.2018)


"To jest mój trzeci album zatytułowany "Małomiasteczkowy" i zawiera dziesięć piosenek, które napisałem i zaśpiewałem po polsku" - wiecie o kim mowa? O Dawidzie Podsiadło słyszał już prawdopodobnie każdy, kto choć w minimalnym stopniu ma styczność z muzyką. Wokalista z Dąbrowy Górniczej zadebiutował w 2013 roku singlem "Trójkąty i Kwadraty", udowadniając, że jest jednym z najciekawszych artystów i największych talentów młodego pokolenia i jako jeden z niewielu ma szansę pogodzić słuchaczy poszukiwaczy ambitnych dźwięków z "koneserami" stacji, w których prym wiodą piosenki z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, nuconych podczas konsumpcji schabowego lub klepania w klawiaturę w pracy. Po pięciu latach powraca z nową płytą, wyprodukowaną zgodnie z najnowszymi trendami, paskudnie przebojową, ale zdecydowanie nie banalną.



Na "Małomiasteczkowym" hit goni hit - w lekkich, wpadających w ucho melodiach dominują syntezatory i wygładzone gitary. Spoglądając całościowo na zawartość muzyczną jest to album jeden z wielu - taki, który nie przeszkadza i może być towarzyszem codziennych prac domowych. W pewnym momencie jednak sprawia, że słuchacz zatrzymuje się na moment i zaczyna zastanawiać nad tym, co właśnie usłyszał… Okazuje się, że za prościutkim elektro-popem z elementami alternatywy kryje się drugie dno.

Na muzyczne wyróżnienie zasługuje kompozycja rozpoczynająca całość, "Cantate Tutti", będąca muzyczną wypadkową pomiędzy "Town Of Strangers" Bokki dzięki pogłosom i charakterystycznej elektronicznej perkusji, a wrażliwością i sposobem śpiewania Mirona Grzegorkiewicza z JAAA!, akustyczna, fortepianowa ballada "Nie Kłami", przypominająca o coldplay'owo - radioheadowych inspiracjach Dawida z pierwszej płyty, a także eksperymentalno-hip hopowa "Co Mówimy?". Podobnie jak na poprzednich albumach Podsiadło śpiewa świetnie, lekko, trafiając za każdym razem w punkt i skupiając uwagę słuchacza na swoim charakterystycznym głosie.

To, na co tak naprawdę warto zwrócić tutaj uwagę, to teksty - inteligentne i trafnie puentujące rzeczywistość postrzeganą z punktu widzenia młodych ludzi. Dwudziestopięcioletni piosenkarz w dziesięciu utworach rysuje portret współczesnej młodzieży, zapatrzonej w ekrany telefonów i komputerów i żyjącej chwilą. To obraz szkolnych dzieciaków przeżywających na swój sposób pierwsze miłosne rozterki, pierwsze seksualne kontakty, spotykanie się w ukryciu przed rodzicami i próby wspólnego życia. Artysta mówi ich językiem, chcąc zwrócić uwagę na to, co w życiu ważne. Nie zapomina też jednak o "dorosłych", ośmieszając chociażby tak zwaną małomiasteczkowość - pęd do wielkiej kariery i próby dostosowania się do panującej mody w różnych dziedzinach życia za wszelką cenę. W tytułowym nagraniu wytyka ludzką sztuczność oraz płytkość i banał ludzkiego myślenia.

To jednak nie wszystko. Na swojej nowej płycie artysta udowadnia, że ma do siebie i swojej twórczości ogromny dystans. Wideo z tekstem do "Nie ma fal" jest zrobione na wzór tych tworzonych przez "zespoły zza granicy", a jedynym celem jego publikacji jest zachęta fanów do nauczenia się tekstu na koncerty, by móc je wspólnie śpiewać z wokalistą. W ten sposób puszcza oczko do wszystkich tych, którzy mają świadomość tego, co jest wyznacznikiem popularności w branży muzycznej. Podsiadło jest inteligentnym młodym człowiekiem, który dobrze wie, co robi i ma świadomość tego, co oznacza wielka kariera. Daje temu wyraz w słowach kompozycji "Trofea", gdzie podkreśla, co może stać się w momencie osiągnięcia sławy, opisując na swoim przykładzie życie w blasku reflektorów i wewnętrzną samotność, tęsknotę za wolnością i grożącą mu tak zwaną "wodę sodową". Znamienne jest też nawiązanie w ostatniej minucie utworu do pierwszej kompozycji na płycie, będącej wyrazem twórczej wolności.

Czy Dawid Podsiadło ma szansę zmienić oblicze polskiego popu? Kto wie, ma ku temu ogromne szanse - jego piosenki znajdują się w czołówce list przebojów praktycznie wszystkich rodzimych komercyjnych stacji radiowych, dzięki czemu znają i nucą je miliony Polaków. Zagoszczenie w świadomości słuchaczy będzie jednak możliwe tak naprawdę dopiero gdy znajdzie się nieco więcej niż garstka osób, które zrozumieją drugie dno zawarte w tekstach. "Małomiasteczkowy" to płyta z przekazem dużo ważniejszym niż muzyczne, popowe tło, który dzięki tej przebojowości mają szansę docenić rzesze słuchaczy. Oby tak się stało.

5/10 za muzykę, 8/10 za teksty

Posłuchaj fragmentu: Dawid Podsiadło - Nie Ma Fal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz